To jest Reventon. Lamborghini Reventon. Jeśli interesujesz się motoryzacją, prawdopodobnie wiesz na jego temat wszystko. Nie będę pisał o tym, jak buduje się takie samochody, ale jak robi się dla nich doskonały spot.
Od pewnego czasu bolidy spod znaku złotego tura wyglądają jak futurystyczne bombowce strategiczne. Promując Reventona, idealnie to wykorzystano. Do tego stopnia, że ten model właściwie promuje się sam.
Prawdę mówiąc, dawno nie widziałem reklamy motoryzacyjnej, która by naprawdę przyciągnęła moją uwagę. Zazwyczaj mamy ten sam schemat: jedzie nasz model po ulicy bądź w terenie, pokazane są urywki jak wchodzi w zakręty, ewentualnie śmigłowiec ofilmuje go dookoła. Nie ważne, czy jest to Fiat, BMW, czy Mitsubishi.
Lamborghini zaintrygowało mnie między innymi tym, że pokazuje, jak przedstawić klimat supersportowego samochodu… bez ruszania go z miejsca.
Film utrzymano w naprawdę imponującym klimacie. Wystarczyły odpowiednie momenty połączone w pozorny chaos i już wiemy, że mamy do czynienia z tajną bronią, porównywalną z samolotem bojowym. Wygląda to wszystko dosyć tajemniczo, bo sekwencja jest pokazywana tak szybko, jakby szpieg zakradł się w miejsce przechowywania bolidu i próbował jak najszybciej zdobyć o nim jak najwięcej informacji.
Najpierw widzimy tylko bardzo drobne fragmenty samochodu, pragnąć więcej i próbując wyobrazić sobie, jak wygląda całość. Potem sekwencja przypominająca tą znaną z filmów sensacyjnych, w tym wypadku elementy wojskowości przeplatają się z motoryzacją i doskonale ze sobą współgrają, jakby należały do jednego świata.
Do tego dużo błysków flasha, seria ujęć, które może zarejestrować chyba tylko podświadomość i ścieżka dźwiękowa o nieobliczalnym brzmieniu, co chwilę zaskakująca i budująca potężne napięcie. To sprawia, że czujemy się, jakbyśmy co chwilę zmieniali prędkość od 0 do kilkuset km/h. Ruch, zatrzymanie, ruch, bez momentów pośrednich. Zero kompromisów, żadnych błędów. Perfekcyjna kontrola, śmiertelna skuteczność.
Takie reklamy można oglądać jak maraton filmowy.


Dyskusja
Brak komentarzy.